sobota, 14 lutego 2015

WSTĘP


Ma­gia jest tym, cze­go nie wiesz.

Jack i Eleanor  Smith z najładniejszego domu numer 15 przy Raithin Road mogli powiedzieć o sobie tyle, że są  najbardziej bez uczuciowymi ludzi w Dortmundzie. Byli uważani za dziwnych i tajemniczych ludzi.                                                                              
Jack Smith był właścicielem firmy produkującej laptopy. Był to młody i przystojny mężczyzna. Tymczasem jego żona Eleanor Smith była otyłą rudowłosą kobietą z zielonymi oczami którymi zainteresował się Pan Smith bo cóż, że innego mógł w niej widzieć. Mieli oni dwoje dzieci 13-letnią Kornelię i 2-letniego Niko.
Smithowie mieli jak już wspomniałam najładniejszy dom w okolicy ich zamieszkania. Jak w każdy poniedziałek Pan Smith zawiózł Kornelię do szkoły a Pani Smith zajmowała się swoim drugim dzieckiem w domu.
Państwo Smithowie w stu procentach nie mieli niczego do ukrycia. Przynajmniej tak by się wydawało. Było wiadome, tylko przez nich, że Jack Smith ma szwagierkę z magicznymi zdolnościami. Cała rodzina była z tego powodu zachwycone oprócz niego. Jego rodzice chcieli aby ten także znalazł sobie żonę Kornole. Tylko, że on tego nie chciał. Cała rodzina nie liczyła się z jego zdaniem. Tylko, że mieli pewien problem, Kornola nie łatwo było znaleźć. Kornole nie mogły wyjawiać, że mają magiczne zdolności, więc i tym razem tak nie było. Rodzice Jacka szukali kobiety dla niego kiedy on układał już sobie życie. Do tej pory a minęło już 15 lat nie udało się im znaleźć Kornola - Kobiety.

Kiedy Smithowie wstali rano pewnego nudnego, deszczowego piątku, od którego zaczyna się w ogóle ta opowieść Jack zawiązywał krawat nucąc jakąś piosenkę z radia. Eleanor szykowała śniadanie dla swoich pociech. Żadne z nich nie zauważyło dziwnych ludzi tańczących i smiejących się za oknem.
O dziewiątej trzydzieści Pan Smith pocałował swoje dzieci w oba policzki oraz swoją żonę w usta. Gdy tylko wyszedł z domu został gromko powitany przez jak później zrozumiał Kornole. Jack Smith nie miał zielonego pojęcia co się dzieje więc próbując przedostał się przez tłum ludzi do samochodu zachodził w głowę co się właściwie dzieje. Nie dowiedział się od razu. W Dortmundzie naprawdę nie było gdzie zobaczyć tak dużej ilości ludzi a co dopiero pod ich domem! To było naprawdę dziwne. Pan Smith wyjechał spod swojego domu pełen obaw. Wkrótce jechał już drogą do swojej firmy. Wszędzie gdzie spojrzał widział ludzi z dziwnymi znamiami. Ale nie przejął się tym a to naprawdę powinno mu dać do myślenia. Ludzie chichotali tańcząc na środkach ulic i nie wiedzieć dlaczego nikogo to nie obchodziło. Oprócz Jacka Smitha. Bał się, że to "oni" ci "Kornole"  ale to co usłyszał stojąc na czerwonym świetle całkowicie wyprowadziło go z równowagi.
Pan Smith przeraził się. Odkąd sięga pamięcią po raz pierwszy. To było nie dorzeczne! Oni mówili, że to właśnie w Dortmundzie ten ich stwórca po raz pierwszy od bardzo dawna podzielił się swoją mocą i do tego z DZIEWCZYNKĄ! Kompletnie nie trzyma się kupy. Pan Smith wie od swojej nie ulubionej szwagierki, że ostatnim kornolem, który dostał moc od samego Magicjana jest wielki mistrz Otto. Dlaczego więc on znów się pojawił i to akurat tutaj! W jego mieście! Gdzieś, gdzie miał nadzieję, nigdy więcej ich nie spotkać! Tak zastanawiając się, Pan Smith jechał ulicami miasta do swojej pracy. Tymczasem w jego domu, jego kochana żona zajmowała się domem a dzieci zajmowały się sobą. Nie wiedział, że to właśnie jego córka została obdarzona tą niezwykłą mocą.



1 komentarz:

  1. Hm... Minął ponad rok, prawie dwa... a ty nie dodałaś rozdziału...

    OdpowiedzUsuń

:D